Motyle dla Hospicjum

Obrzęk limfatyczny

Blog wolontariusza

Forum

Finansowanie

Partnerzy

Poprzednim razem…

Poprzednim razem wspomniałam o prowadzeniu normalnego życia przez osobę śmiertelnie chorą. O tym, że nie powinno się z tym walczyć.

Ale czym jest to normalne życie?

Nie chodzi o udawanie, że nie ma choroby. Nie chodzi o uciekanie przed problemem. To nigdy nie jest rozwiązanie. Prowadzenie normalnego życia, czyli takiego, na jakie w rzeczywistości chora osoba jest sobie w stanie pozwolić, ma sprawić, że choroba nie będzie jeszcze większym utrapieniem niż mogłaby być.

Chodzi o to, żeby walczyć, ale żeby ta walka przynosiła tylko pozytywne skutki. Chodzi o to, żeby się w tej walce nie zatracić. Tak przynajmniej mi się wydaje.

Bo wyobraźcie sobie, że chory człowiek stara się funkcjonować tak, jakby żadnej choroby nie było. Czyli wykonuje WSZYSTKIE czynności, jakie wykonywał do tej pory. Nawet jeśli są one ponad jego siły. Wydaje się Wam, że przesadzam? Nie, nie przesadzam, wiem, że tacy ludzie też są. I to właściwie jest normalna reakcja.

Ale jest lepszy sposób na walkę. Na zdrową walkę.

Dobrze, że jest dalej do czegoś dążyć. Dobrze jest dalej spełniać swoje marzenia. Kończyć coś, co zaczęło się robić przed chorobą. Mieć powód do tego, żeby rano wstać z łóżka.

Ten cel ma być siłą napędzającą. Motywacją. To może być wszystko.

Mój tata, oprócz mnie, miał coś jeszcze. Fotografię. Tak się złożyło, że jego wystawa z okazji trzydziestolecia twórczości, przypadała na okres, kiedy był już w hospicjum. I w dniu, w którym do niego trafił wydawać się mogło, że wystawy nie będzie. Nie będzie, bo albo do niej nie dożyje albo nie da rady jej przygotować w całości.

Nic bardziej mylnego. Żebyście widzieli, jak bardzo chciał mieć tę wystawę! Jak powoli, powolutku, ale konsekwentnie, dążył do tego, żeby ona jednak się odbyła. Czasem był bardzo zmęczony. Czasem miałam wrażenie, że to za dużo.

Teraz, po trzech latach, po wielu rozmowach z różnymi ludźmi, myślę, że ta wystawa dała mu dodatkowy miesiąc życia. Niektórym może się to wydawać absurdalne. Niektórzy mogą pomyśleć, że to nie to, że po prostu Bóg chciał, żeby właśnie wtedy odszedł.

Ja myślę, że to ta wystawa. Że to była ta jego motywacja. Że to był ten powód, dla którego w ostatnim okresie swojego życia, wstawał rano z łóżka.

Człowiek lubi mieć poczucie, że żyje po coś. Dla kogoś. Lubi mieć poczucie celowości. Lubi czuć się potrzebny. Lubi zmierzać do jakiegoś określonego celu. Nawet jeśli ten cel miałby być zrozumiały tylko dla niego.

Najgorzej jest, kiedy tego celu nie ma.

Wiem, że może generalizuję. Że może nie każdy jest w stanie wykrzesać z siebie wystarczająco dużej ilości siły, by móc coś zrobić. Wiem, że nie każdy ma silną psychikę. Wiem. Ja tylko pokazuję to, co sama widziałam. I uważam, że takich historii powinno być więcej. Z pewnością jest.

I to jest to normalne życie. I właśnie dlatego nie powinniśmy pomagać na siłę. Choćbyśmy widzieli, że ktoś nam bliski cierpi. Oni po prostu walczą, a my powinniśmy im w tej walce pomagać. Walce, która rozgrywa się według ich zasad. Nie naszych.

Jeśli będą naprawdę potrzebowali pomocy to sami się zgłoszą. Muszą tylko wiedzieć, że mają do kogo.

Skomentuj wpis na Forum