Ostatnie godziny życia…

Opieka nad chorym w ostatnich godzinach życia.

Nie chcę byśmy zaprzepaścili te dni.
Musimy przyjąć je jakimi są, dniami pełnymi nieopisanej łaski.

Emanuel Mournier, Dziennik cierpienia

Umieranie  napawa lękiem. Rozmowy na ten temat często są uznawane za przerażające i pomijane. Wydaje się, że przez takie postawy w magiczny sposób ominiemy problem śmierci. Nawet w obliczu nieuleczalnej choroby nie mamy odwagi, by mówić o sprawach ostatecznych. Tymczasem często nie zdajemy sobie sprawy jak mało jest czasu, że w każdej chwili śmierć może nadejść, że może pogorszyć się stan chorego i nie będziemy mieli już szansy, by porozmawiać o tym, co ważne, by powiedzieć sobie jak bardzo się kochamy, by przekazać sobie istotne wskazówki na dalsze życie.

Dla bliskich osoby umierającej fakt nadchodzącej śmierci nie musi przerażający. W wielu przypadkach ten czas okazuje się wyjątkowy, niepowtarzalny i niezwykle ważny, zarówno dla osoby odchodzącej, jak i dla tych kochających ją, którzy pozostają. To niekiedy okazja do przebaczenia, powiedzenia sobie nawzajem o swojej miłości do siebie, bycia razem, na co wcześniej nie było zwyczajnie czasu. Starajmy się nie zmarnować tych chwil…

Przyjdzie bowiem moment, kiedy nie będzie już można z chorym porozmawiać, nic więcej wyjaśnić. Co wtedy? Jak rozpoznać, że to właśnie to – umieranie? Co można jeszcze zrobić dla umierającego? Jak rozpoznać jego potrzeby? Z czego zrezygnować?

Okres umierania z reguły zapowiadany jest nasilaniem się poniższych objawów:

  • postępujące osłabienie, senność
  • unieruchomienie, uzależnienie od pomocy innych osóbk
  • acheksja – wychudzenie ciała
  • zaburzenia poczucia czasu, miejsca, sytuacji
  • brak możliwości współpracy z opiekunami z uwagi na ograniczony kontakt logiczny
  • kłopoty z rozpoznawaniem najbliższych
  • zaburzenia koncentracji
  • niechęć do przyjmowania pokarmów
  • ograniczenie ilości przyjmowanych napojów
  • trudności w połykaniu leków
  • trudności z mówieniem

Wszystko to sprawia, że chory czuje się coraz bardziej bezradny, wymaga pomocy w wykonywaniu elementarnych czynności samoobsługowych, takich jak jedzenie, czynności higieniczne, zmiana ułożenia ciała, możliwości poruszania się itp. Stan ten może trwać różnie długo – nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak długo i w jakim kierunku będzie zmieniała się sytuacja chorego.

Ostatnie godziny życia to proces agonii – umierania – wygasania czynności życiowych organizmu człowieka, zrywania więzów z tym światem. Objawy specyficzne dla osoby w agonii to:

  • zaostrzenie rysów twarzy, bladość skóry
  • przyspieszenie tętna
  • obniżenie ciśnienia tętniczego
  • wilgotna, zimna skóra
  • sinica warg oraz palców dłoni i stóp
  • przyspieszony, nierównomierny oddech, głośny oddech
  • brak kontroli nad czynnościami fizjologicznymi – zatrzymanie/nietrzymanie moczu
  • niepokój, pobudzenieduszność, wymioty
  • gorączka – zwykle nie jest związana z infekcją i nie reaguje na podanie antybiotyku
  • nadmierna wrażliwość skóry na dotyknadwrażliwość na bodźce akustyczne
  • ból z unieruchomienia, drętwienie, zesztywnienie

Co możemy zrobić dla umierającego?

W takich chwilach czujemy się zwykle bezradni, słysząc jeszcze wypowiadane niekiedy zdania lekarzy: nic się nie da zrobić.Tymczasem ważna jest wtedy nasza lub innych bliskich, kochających osób kojąca obecność przy chorym, stworzenie atmosfery spokoju i miłości, zapewnienie najlepszego z możliwych komfortu fizycznego, także uspokajające pełne akceptacji słowa, których – jak może nam się wydawać – chory nie rozumie lub nawet nie słyszy… Wielkim wsparciem dla wielu chorych jest także modlitwa za nich i z nimi w chwilach, kiedy duchowa treść ich życia zaczyna być dominującą nad innymi kwestiami.

Aby to osiągnąć musimy się nauczyć:

  • odczytywania przekazów niewerbalnych – patrz na twarz umierającego, na całe Jego ciało, słuchaj oddechu – mów do niego i obserwuj czy coś się zmienia  - mimika twarzy, częstotliwość oddechów, próba poruszenia ciałem
  • zmniejszenie dyskomfortu – reaguj na wszystkie dostrzegalne przekazy
  • skuteczna kontrola objawów – efektywne leczenie bólu, duszności i innych dokuczliwych objawów, kontroluj efekty leczenia, pamiętaj, że u człowieka umierającego nie powinno być ograniczeń w terapii objawowej
  • hierarchia potrzeb chorego  - określenie co jest najistotniejsze w tej chwili
  • rozważne określenie celów pielęgnacji – w agonii czynności pielęgnacyjne należy ograniczać do minimum, ale nie rezygnować z nich

Badania lekarskie, pielęgniarskie, a także diagnostyczne ograniczamy wtedy do niezbędnego minimum. Warto zawsze rozważyć, czy dodatkowe badanie nie będzie dla umierającego tylko zwielokrotnieniem cierpienia i zakłóceniem jego spokoju. Także  należy rozważyć wspólnie z zespołem leczącym jakie leki odstawić, aby ich przyjmowanie nie było także niepotrzebnym narażaniem chorego na stres lub ból.

Drogi podawania leków w ostatnim okresie życia:

  • raczej zrezygnuje się z drogi doustnej
  • nie poleca się drogi doodbytniczej – chyba, że pacjent świadomie ją akceptuje
  • nie rozpoczyna się w tym czasie stosowania systemu przezskórnych plastrów
  • najkorzystniej jest podawać leki w infuzji ciągłej podskórnie, z możliwością dostępu do naczynia krwionośnego

W agonii mogą występować objawy, które nie zawsze są przykre dla chorego, ale z reguły niepokoją jego bliskich. Jednym z nich są rzężenia przedśmiertne – furkoczący, wilgotny oddech spowodowany gromadzącą się wydzieliną w górnych drogach oddechowych i jamie nosowo gardłowej. Chory może być zbyt słaby by ją odkrztusić. Ułożenie w pozycji na boku lub wysokiej – siedzącej może osłabić lub całkowicie zniwelować problem.

Innym problemem często przerażającym rodzinę pacjenta jest pobudzenie terminalne. Chory może być pobudzony ruchowo i werbalnie, nie reagować na informacje, nie nawiązywać jakiegokolwiek kontaktu. Mogą występować halucynacje. Chory może być agresywny. Zawsze należy rozważyć, co może być potencjalną przyczyną takiego stanu. Czy jest to ból, który leczony jest mało skutecznie, a chory nie potrafi nam logicznie sprecyzować, co odczuwa? Także pełen pęcherz moczowy, zaparcie stolca, przeczulica dotykowa, mdłości, strach, lęki czy niepożądane działanie leków mogą spowodować trudne często do opanowania nieprawidłowe zachowania chorego u kresu życia. Kiedy problem jest uporczywy i silny zawsze prowadzona jest farmakoterapia.

Bardzo istotna jest obecność osób bliskich przy umierającym. Ciągła obecność daje poczucie bezpieczeństwa, dlatego ważne jest, aby przy chorym czuwać i skutecznie spostrzegać jego potrzeby oraz w miarę możliwości je zaspokajać.

Umierający są wrażliwi nawet na najmniejszy dyskomfort. Zwilżanie ust wodą, podanie niewielkiej ilości płynu do picia, gdy chory jest przytomny, wykonanie delikatnego masażu – gdy nie ma bólu, delikatna zmiana ułożenia ciała. Te z pozoru mało istotne czynności mogą przynieść choremu dużą ulgę.

Jakie miejsce jest dla umierania optymalne? Te, które wybrał sam chory, jeśli tylko miał taką szansę. W przeważającej części chorzy wolą umierać w domu, wśród bliskich. Są jednak sytuacje, kiedy wydaje się korzystniejsze przeniesienie do oddziału stacjonarnego hospicjum. Ma to miejsce szczególnie wtedy, gdy:

  • kontrola dokuczliwych objawów w warunkach domowych jest trudna
  • obserwujemy głęboki stres emocjonalny i lęk u chorego i opiekunów w domu chorego
  • są inni członkowie rodziny wymagający intensywnej opieki
  • warunki mieszkaniowe są trudne

Osobnym problemem wymagającym rozważenia jest obecność dzieci w domu umierającego. Wydaje się, że nadmierne chronienie dzieci przed zetknięciem ze śmiercią jest niepotrzebne a nawet szkodliwe. Wbrew naszym oczekiwaniom dzieci niekiedy w naturalny sposób przyjmują fakt umierania i odejścia bliskich. Oczywiście należy każdą sytuację rozważyć bardzo indywidualnie dostosowując ją do wieku, wrażliwości dziecka i tego, kim jest dla niego osoba umierająca. Towarzyszenie dziecku przy umieraniu bliskiej osoby może być dla niego także pomocą w przyszłym dorosłym życiu. Sztuczne separowanie dzieci od śmierci jest tylko odsuwaniem problemu, który w miarę lat narasta (paradoksalnie niekiedy trudniej jest zmierzyć się z problemem śmierci nastolatkom niż dzieciom w wieku przed- i wczesnoszkolnym). Wymaga to jednak od opiekunów szczególnej postawy i umiejętności stworzenia atmosfery spokoju i akceptacji faktu śmierci jako naturalnego, ostatniego etapu życia ludzkiego.

Autor: mgr Anna Głowacka

Czy tekst był pomocny i zrozumiały? Jeśli masz pytania lub uwagi związane z artykułem prosimy o kontakt z naszym specjalistą. Tu znajdziesz formularz kontaktowy.